niedziela, 2 marca 2014

His­to­ria - nie podręczni­ki, lecz ludzie.

To przykre i jednocześnie żenujące, że tegoroczny 1 marca większości Polakom kojarzył się jedynie z ostatkami. Gdzie Ci wszyscy wielcy "patrioci"? Patriotyzm moi Drodzy nie kończy się na wywieszeniu flagi podczas meczy. Patriotyzm to dbanie o dobre imię, upamiętnianie historii, uświadamianie młodszych pokoleń, to znajomość i zgłębianie historii, to dbanie o Polskę.
Media sprzedają nam bajeczki, w które się ślepo wierzy. Gdzie macie rozumy? Większość informacji przekazywanych nam w telewizji mija się z prawdą. Tam ma być ciekawie, macie chętnie oglądać, a przecież prawda jest nudna. Warto się zastanowić, jak wygląda nasz patriotyzm...

1 marca - Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych"

wtorek, 25 lutego 2014

Istnieją takie chwile uniesienia, że nawet nie wiesz kiedy spadłeś.

Pieprzona zazdrość, kiedy myślisz, że temat Ciebie nie dotyczy to ona podstępem się wkrada w życie. To taka cholera, która częściej niszczy jak buduje. A Ty pomimo rozsądnego doboru słów przestajesz nad sobą panować i zastanawiasz się po nie długim czasie, jak to wszystko odkręcić, jak naprawić. Wtedy uświadamiasz sobie, ze to nie jest takie proste. Cholera! Co robić?
Będąc młodą, atrakcyjną kobietą mogłabym mieć nie jednego adoratora. Ale coś mnie blokuje-tylko co? Świadomość, że bez sensu jest się bawić czyimś kosztem? Chyba tak.
Weekendowe karnawałowe pokazy-udane. Chociaż tyle. Stylizacje? Na plus, bardzo. Polecam salon fryzjerski "Framesi", znajduje się on w Wałbrzychu-Rynek 20. Pani Alina i jej praktykantki potrafią zdziałać cuda z włosami. Tak pięknego hiszpańskiego koka jeszcze w życiu nie miałam. Jak tylko będę miała zdjęcia to dodam. No i niezastąpiona Ewelina z Malinowych Wieszaków, która wyczarowała magię na naszych oczach oraz dobrała stylizacje. Dotychczas byłam przekonana, ze w sklepach On&Ona mogą ubrać się tylko Panie po 40 roku życia, ze młode kobiety nic tam dla siebie nie znajdą. Błędne myślenie. Cudna spódnica, którą miałam okazję nosić na pokazie stała się już moją własnością.
Wkrótce dodam kilka zdjęć z pokazów-na razie czekam na ich obróbkę przez fotografów.






poniedziałek, 17 lutego 2014

Wraz z od­po­wie­dzią tracisz nadzieję.

Niesamowite, jak wszystko się zmienia w jednej chwili. Jak niektóre wiadomości potrafią zwalić z nóg, doprowadzić do chwilowego zwątpienia. Lecz wszystko to co dzieje się w późniejszym czasie zależy tylko od nas samych, od tego jak postanowimy pokierować naszym losem. Nie wolno bać się próbować. Nie próbują tchórze. Coś co wydaje nam się niemożliwym wcale takie nie musi być. Odnoszę wrażenie, ze ludzie specjalnie wmawiają sobie nieosiągalność niektórych celów, żeby mieć tylko wymówkę i wytłumaczenie na swoje lenistwo.
Wydaję mi się, ze najczęstszymi problemami XXI wieku są pieniądze i zdrowie. A co jeśli to się skumuluje? Gdy dwie z ważniejszych osób + Ty sam zaczynasz odczuwać tego skutki? Przychodzi chwilowe zwątpienie w dobro. Po czym dochodzisz do wniosku, że siedzenie na dupie i użalanie się nic nie da, że lepiej spróbować coś zdziałać. O ile ze zdrowiem czasem ciężko cokolwiek zrobić, o tyle z finansami może pójść łatwiej. Najtrudniej w tym wszystkim chyba jest przygotować swój umysł na możliwe odejście bliskiej i niesamowitej osoby. Wtedy tak bardzo chce się być blisko z tym człowiekiem i z innymi ludźmi, ponieważ uświadamiamy sobie, jak kruche i nietrwałe jest życie, jak bardzo ulotne są chwile. Bezsilność, przerażenie, smutek, przygnębienie-dosyć znane uczucia w takim momencie. I do tego dochodzi myśl: jak ja do cholery jasnej mam sobie z tym poradzić?!
No... Dobre pytanie... Swego czasu pomagało mi bardzo prasowanie-potrafiłam stać przy desce po 3-4 godziny i prasować wszyściutko, idealnie. Był też czas, że w takich chwilach po prostu sprzątałam. Zdarzało się śpiewanie, krzyczenie, zatracanie się w pracy, nauce, książkach, pisaniu... Mogłabym tak wymieniać bez końca. Do tego ostatnio jeszcze doszedł wysiłek fizyczny. Prócz czasu na przemyślenia zyskujemy też coś dla ciała. Człowiek po takim wysiłku pomimo zmęczenia i uczucia brudu i nieświeżości, czuje się lepiej.
Summa summarum: każde zajęcie jest dobre. Tylko bezczynne siedzenie powoduje umartwianie się, które jest tak bardzo bezsensowne i niezdrowe pod każdym względem. Polecam ruch, zajęcie, robienie czegokolwiek-byle sensownego.

niedziela, 16 lutego 2014

Każdy dobry człowiek w życiu w końcu musi mieć farta.

W życiu jest jak na karuzeli-góra, dół, zawroty głowy i nawet nie jesteśmy się w stanie spodziewać tego, co nastąpi.
Jeśli pozostawić wszystko, żeby samo się działo to tracimy, bo nie robimy nic. Chyba lepiej jest zadziałać samemu, nawet gdyby miało nie wyjść, niźli później gryźć się samemu ze sobą, że się nie spróbowało. Tak, to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż bezczynne stanie w miejscu.
Różowe niebo, zapach czekoladowej świeczki i wstążeczki przede mną. Lubię takie dni, lubię się powygłupiać, lubię być "Misią", "Niuniusiem". Nie lubię się dzielić, jestem samolubna. Nie postanowię sobie wygranej, ale spróbuję.
Domeną ludzi silnych jest szeroki uśmiech (lub słodki zmęczony) pomimo braku powodów do uśmiechu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, nikt nie obiecywał sielanki.
Sami sobie jesteśmy przeznaczeniem, sami sobie je budujemy. Dlatego zamiast siedzieć bezczynnie warto coś ze sobą zrobić.

sobota, 11 stycznia 2014

Robisz mi nieporządek w chaosie.

Są ludzie, na których bliskości zależy nam bardziej niż moglibyśmy to sobie wyobrazić. I nie, nie mam tu na myśli relacji mężczyzna-kobieta, tworzących, lub starających się stworzyć udaną parę. Mam tu na myśli relację człowiek-człowiek, godziny rozmów, setki wiadomości, tysiące uśmiechów, paręnaście otartych łez.
Przyjaciel? Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską.
Czasem przychodzą takie momenty, ze zaczyna dziać się nie dobrze. A wtedy myślimy, rozważamy i dochodzimy do wniosku, że zrobilibyśmy wszystko, żeby takie kontakty ratować.
Każda chwila jest przepełniona rozważaniami: Co poszło nie tak? A może gdybym powiedziała to, a nie to, to było by tak.Setki scenariuszy niewypowiedzianych zdań.
A w tym wszystkim najbardziej boli to, ze widzisz, że oboje się staracie, zależy Wam, ale coś Wam nie wychodzi rozmawianie ze sobą. Człowiek, z którym widywało się prawie codziennie, gadało o wszystkim, non-stop pisało w tym właśnie momencie wydaje się być tak strasznie daleki i nieosiągalny.
I tylko z nadzieją się patrzy w przyszłość, ze to się wszystko jakoś ułoży.
Na prawdę nie chcę i nienawidzę się kłócić.

czwartek, 9 stycznia 2014

Mam myśli brudne jak wielu ludzi ręce.

Od zawsze miałam wrażenie, ze w moim życiu większość rzeczy jest na opak. Jest inaczej, po prostu... Ja jestem nie typowa? Tak, takie wrażenie tez odnoszę. Czy słuszne? Nie mnie to oceniać.
Kiedy inne dzieci szły grzecznie do przedszkola, ja w tym czasie się awanturowałam, że te ubrania są dzisiaj brzydkie i muszę założyć coś innego. A w 5 klasie podstawówki? Wszystkie koleżanki chodziły poubierane na kolorowo i różowo-ja na czarno wolałam (później miałam przez to pogadanki z pedagogiem szkolnym, który doszedł do wniosku, że jestem satanistką-tak, jest to autentyczna historia). W gimnazjum podziurawiłam sobie pół ciała, twierdząc, ze to ładne i super-po kilku latach wyciągałam całe to badziewie. Kiedy wszyscy znajomi szli na imprezy, ja siedziałam w domu, będąc grzeczną harcerką-z czasem i to się we mnie wypaliło. Nawet moje koty są nietypowe! Koty, które znam się lubią, akceptują, a do tego przychodzą się głaskać. Moje nie dość, ze ganiają się po całym mieszkaniu gryząc się to jeszcze nie lubią się miziać. Nawet modelką jestem jak by inną. Niska, kształtna, ale szczupła.
I nigdy nie robię tego, co powinnam. W tej chwili siedzę i piszę posta, a powinnam siedzieć i bawić się w ozdabianie wazonów na licytację WOŚP.
Taka już jestem...