Od zawsze miałam wrażenie, ze w moim życiu większość rzeczy jest na opak. Jest inaczej, po prostu... Ja jestem nie typowa? Tak, takie wrażenie tez odnoszę. Czy słuszne? Nie mnie to oceniać.
Kiedy inne dzieci szły grzecznie do przedszkola, ja w tym czasie się awanturowałam, że te ubrania są dzisiaj brzydkie i muszę założyć coś innego. A w 5 klasie podstawówki? Wszystkie koleżanki chodziły poubierane na kolorowo i różowo-ja na czarno wolałam (później miałam przez to pogadanki z pedagogiem szkolnym, który doszedł do wniosku, że jestem satanistką-tak, jest to autentyczna historia). W gimnazjum podziurawiłam sobie pół ciała, twierdząc, ze to ładne i super-po kilku latach wyciągałam całe to badziewie. Kiedy wszyscy znajomi szli na imprezy, ja siedziałam w domu, będąc grzeczną harcerką-z czasem i to się we mnie wypaliło. Nawet moje koty są nietypowe! Koty, które znam się lubią, akceptują, a do tego przychodzą się głaskać. Moje nie dość, ze ganiają się po całym mieszkaniu gryząc się to jeszcze nie lubią się miziać. Nawet modelką jestem jak by inną. Niska, kształtna, ale szczupła.
I nigdy nie robię tego, co powinnam. W tej chwili siedzę i piszę posta, a powinnam siedzieć i bawić się w ozdabianie wazonów na licytację WOŚP.
Taka już jestem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz